niedziela, 3 lutego 2013
Placki ziemniaczane z porem i selerem
Dodanie do startej masy ziemniaczanej innych warzyw zaskoczy smakiem niejednego łasucha.
Jak zareaguje nasz język na dodanie do takiej mieszanki ziarenek kminku?
Mój pomysł na odświeżenie klasycznych placków ziemniaczanych:
Składniki jakie należy przygotować na kuchennym stole:
- 5 średnich ziemniaków: obrane, umyte i starte na dużych oczkach tarki do warzyw (kto ma maszynę do krajania niech ją wyciągnie na światło dzienne z przepastnego wnętrza szafki ;)
- 1/2 małego pora (cześć biała): obrana, umyta i pokrojona w cienkie plasterki
- mały kawałek selera: obrany, umyty i starty na dużych oczkach tarki
- 4 łyżki śmietany (powiem prawdę: użyłam 12% ;))
- kilka łyżek mąki pszennej (tyle, aby masa zlepiła się i można ją było formować w placuszki)
- 1 jajko (moje było wyjątkowo duże)
- odrobina proszku do pieczenia (tak mniej więcej 1/6 płaskiej, bardzo małej łyżeczki)
Czas na podkreślenie smaku przyprawami, użyłam:
- pieprz czarny (mielony)
- sól (drobna i chyba nie morskiej, morską mam tylko gruboziarnistą ;) )
- kminek (w ziarenkach... to był smakowy strzał w 10 w tej potrawie ;)
Do smażenia:
- olej (użyłam słonecznikowego)
Do dzieła:
1. Wszystkie przygotowane składniki mieszamy dokładnie w dużej misce.
2. Na dużej patelni rozgrzewamy olej i nakładamy łyżką placuszki, lekko je spłaszczając.
3. Placuszki smażę z obu stron na złoty kolor.
Z czym podać?
Łasuchy ucieszą się z dodatków na talerzu do tej potrawy:
- sosów (użyłam keczupu i sosu czosnkowego)
- żółtego sera (drobno starty ozdobił dodatkowo placuszki)
Smacznego :)
niedziela, 6 stycznia 2013
Placek drożdżowy z serem Camembert
Mój łasuch oczekiwał dziś kolejnego placka ;)
Spełnienie życzenia:
Składniki:
- 2 jajka (zwykle używam do tego typu placów 2 duże lub 3 małe)
- 150 ml mleka
- 2 szklanki mąki (tortowa, pszenna)
- 1 ser Camembert (1/2 do ciasta, 1/2 na wierzch)
- 1 łyżka miodu (użyłam wrzosowego)
- 25 g. drożdży (żywych, w kostce)
- 3 łyżeczki skórki pomarańczowej (do placków)
- 1 szklanka jasnych rodzynków
- odrobina soli
+ maszyna do wypieku chleba
Przygotowanie:
1. Do foremki maszyny do pieczenia chleba wbijam jaja, dodaję mleko, mąkę, miód, skórkę pomarańczową, rozkruszone drożdże, pokrojony ser Camembert i odrobinę soli.
2. Nastawiam maszynę na program nr. 1 ciasto normalne, waga: 750 g., przyrumienienie skórki: expres (dzięki temu czynności: zagniatanie, wyrastanie, pieczenie trwa u mnie troszkę ponad 2 h, zamiast ponad 3). Jeśli w czasie zagniatania zauważymy, że ciasto jest za rzadkie warto dodać odrobinę mąki.
3. Rodzynki zalewam wodą. Kiedy maszyna da znać popiskiwaniem ;) dodaję odsączone rodzynki (w czasie ostatniego zagniatania)
4. Przed samym pieczeniem wyrównuje górę ciasta i układam na nim kilka cienkich plasterków sera Camembert.
5. Po zakończeniu pieczenia, lekko przestygnięty placek wyjmuję i pozostawiam do obeschnięcia na "kratce".
Smacznego :)
P.S. Nie wiem jak w innych modelach maszyn do pieczenia, ale u mnie miejsce, gdzie jest szybka warto przykryć ściereczką. Oczywiście pozostawiając odsłonięte otwory wentylacyjne. Ciasto lepiej wyrasta.
Spełnienie życzenia:
- 2 jajka (zwykle używam do tego typu placów 2 duże lub 3 małe)
- 150 ml mleka
- 2 szklanki mąki (tortowa, pszenna)
- 1 ser Camembert (1/2 do ciasta, 1/2 na wierzch)
- 1 łyżka miodu (użyłam wrzosowego)
- 25 g. drożdży (żywych, w kostce)
- 3 łyżeczki skórki pomarańczowej (do placków)
- 1 szklanka jasnych rodzynków
- odrobina soli
+ maszyna do wypieku chleba
Przygotowanie:
1. Do foremki maszyny do pieczenia chleba wbijam jaja, dodaję mleko, mąkę, miód, skórkę pomarańczową, rozkruszone drożdże, pokrojony ser Camembert i odrobinę soli.
2. Nastawiam maszynę na program nr. 1 ciasto normalne, waga: 750 g., przyrumienienie skórki: expres (dzięki temu czynności: zagniatanie, wyrastanie, pieczenie trwa u mnie troszkę ponad 2 h, zamiast ponad 3). Jeśli w czasie zagniatania zauważymy, że ciasto jest za rzadkie warto dodać odrobinę mąki.
3. Rodzynki zalewam wodą. Kiedy maszyna da znać popiskiwaniem ;) dodaję odsączone rodzynki (w czasie ostatniego zagniatania)
4. Przed samym pieczeniem wyrównuje górę ciasta i układam na nim kilka cienkich plasterków sera Camembert.
5. Po zakończeniu pieczenia, lekko przestygnięty placek wyjmuję i pozostawiam do obeschnięcia na "kratce".
Smacznego :)
P.S. Nie wiem jak w innych modelach maszyn do pieczenia, ale u mnie miejsce, gdzie jest szybka warto przykryć ściereczką. Oczywiście pozostawiając odsłonięte otwory wentylacyjne. Ciasto lepiej wyrasta.
Zupa pieczarkowa z grzankami z ciemnego chleba ;)
Ha, mój chleb razowy przemycił do tej zupy... słonecznik :)
Jako mała dziewczynka byłam niejadkiem. Jednak charakter jedzeniowy zmieniał się mi, gdy na stole zjawiała się zupa pieczarkowa...
Kolejna jej odsłona:
Składniki:
- 10 dużych pieczarek
- 1 mała cebula
- 1 ząbek czosnku
- 1 litr wody (wywar warzywno-grzybowy, z grzybami leśnymi)
- 3 łyżki śmietany
- 2 łyżki mąki kukurydzianej
- 2 łyżki posiekanej, zielonej pietruszki
Przyprawy:
- pieprz czarny
- gałka muszkatałowa
- ewentualnie sól
Do smażenia/duszenia:
- olej (użyłam rzepakowego)
- 1/2 małej łyżeczki masła
Na grzanki:
- 3 kromki razowego chleba
- ok. 1 łyżki masła (najlepiej klarowanego)
Przygotowanie:
1. Grzyby kroję w plasterki, cebulę w drobną "kostkę". W głębokim garnku podsmażam je na mieszaninie oleju i masła. Duszę. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek.
2. Zalewam wywarem warzywno-grzybowym. Gotuję.
3. Chleb kroję w dużą kostkę. Lekko podsmażam na maśle na patelni na niedużym ogniu.
4. Mieszam w dużym kubku śmietanę z mąką kukurydzianą i odrobiną wody. Hartuję odrobiną gorącej zupy. Wlewam do zupy. Dodaję gałkę muszkatołową, pieprz, odrobinę soli. Mieszam. Chwilkę jeszcze gotuję na małym ogniu.
5. Czas rozlać zupę na talerze. Do każdego dodaję kilka grzanek.
Smacznego :)
-
Etykiety:
bez mięsa,
cebula,
czosnek,
gałka muszkatałowa,
masło,
masło klarowane,
mąka kukurydziana,
pieprz,
pietruszka zielona,
sól,
śmietana,
woda,
zupa
Placek drożdżowy z mozzarellą, niemal bez cukru
Choć jestem z natury łasuchem, mam dni, kiedy trzymam się od cukru niemal z daleka, nazywając go pieszczotliwie zębobójcą... dawno, dawno temu lekarka w czasie ponad rocznego intensywnego leczenia zębów poleciła mi m.in. przynajmniej na ten czas bardzo mocne ograniczenie cukru w diecie.
W tym cieście znajdziecie ogromną ilość rodzynek, skórki pomarańczowej z odrobina cukru (najlepiej takiej robionej według rodzinnego przepisu :)).
Łyżeczka miodu wrzosowego przypomni leśne polany, bory sosnowe.
Aromatu doda solidna porcja mozzarelli :) Uwielbiam sery, często eksperymentuje z ich dodawaniem do różnych potraw, tym razem trafiło na placek, a tak to było...
Składniki:
- 3 jajka
- 150 ml mleka
- 2 szklanki mąki (pszenna, tortowa) + 1/2 szklanki
- 3 łyżki utartego sera mozzarella
- 3 łyżeczki skórki pomarańczowej (do placków)
- 1 szklanka jasnych rodzynek
- 1 łyżeczka miękkiego masła
- 1 łyżka miodu wrzosowego
- odrobina soli
- 25 g. drożdży (żywych, w kostce)
+ maszyna do wypieku chleba.
Wykonanie:
1. Do foremki maszyny do wypieku chleba wbijam jaja, dolewam mleko, dodaję masło.
2. Wsypuje mąkę, dodaję skórkę pomarańczową, mozzarelle (2 łyżki), miód i rozkruszone drożdże.
3. Teraz odrobina soli.
4. Maszynę ustawiam na: program: nr1. ciasto normalne, waga: 750 g., przyrumienienie skórki: ekspress ;) (to ustawienie u mnie powoduje duże skrócenie procesu zagniatania, wyrastania, pieczenia. Wynosi on w tym ustawieniu w sumie niewiele ponad 2 h). Start. W czasie wyrabiania jeśli ciasto jest za rzadki dodaję odrobinę mąki.
5. Rodzynki zalane wodą czekają na swoją kolej. Gdy maszyna zapiszczy dodaję je, odcedzone z wody, do ciasta (ostatnie wyrabianie).
6. Po ostatnim wyrabianiu wygładzam górę ciasta i posypuję mozzarellą (1 łyżka). Pieczenie.
czekamy, czekamy...
Pi, pi, gotowe ;)
Stop pieczenia, niedługo start jedzenia.
7. Lekko ostygnięte ciasto wyjmuję z formy i pozostawiam na kilka minut na "kratce".
8. Najlepsze lekko ciepłe. Spałaszowaliśmy z masłem i dwoma dżemami: wiśniowym i z czarnej porzeczki.
W tym cieście znajdziecie ogromną ilość rodzynek, skórki pomarańczowej z odrobina cukru (najlepiej takiej robionej według rodzinnego przepisu :)).
Łyżeczka miodu wrzosowego przypomni leśne polany, bory sosnowe.
Aromatu doda solidna porcja mozzarelli :) Uwielbiam sery, często eksperymentuje z ich dodawaniem do różnych potraw, tym razem trafiło na placek, a tak to było...
Składniki:
- 3 jajka
- 150 ml mleka
- 2 szklanki mąki (pszenna, tortowa) + 1/2 szklanki
- 3 łyżki utartego sera mozzarella
- 3 łyżeczki skórki pomarańczowej (do placków)
- 1 szklanka jasnych rodzynek
- 1 łyżeczka miękkiego masła
- 1 łyżka miodu wrzosowego
- odrobina soli
- 25 g. drożdży (żywych, w kostce)
+ maszyna do wypieku chleba.
Wykonanie:
1. Do foremki maszyny do wypieku chleba wbijam jaja, dolewam mleko, dodaję masło.
2. Wsypuje mąkę, dodaję skórkę pomarańczową, mozzarelle (2 łyżki), miód i rozkruszone drożdże.
3. Teraz odrobina soli.
4. Maszynę ustawiam na: program: nr1. ciasto normalne, waga: 750 g., przyrumienienie skórki: ekspress ;) (to ustawienie u mnie powoduje duże skrócenie procesu zagniatania, wyrastania, pieczenia. Wynosi on w tym ustawieniu w sumie niewiele ponad 2 h). Start. W czasie wyrabiania jeśli ciasto jest za rzadki dodaję odrobinę mąki.
5. Rodzynki zalane wodą czekają na swoją kolej. Gdy maszyna zapiszczy dodaję je, odcedzone z wody, do ciasta (ostatnie wyrabianie).
6. Po ostatnim wyrabianiu wygładzam górę ciasta i posypuję mozzarellą (1 łyżka). Pieczenie.
czekamy, czekamy...
Pi, pi, gotowe ;)
Stop pieczenia, niedługo start jedzenia.
7. Lekko ostygnięte ciasto wyjmuję z formy i pozostawiam na kilka minut na "kratce".
8. Najlepsze lekko ciepłe. Spałaszowaliśmy z masłem i dwoma dżemami: wiśniowym i z czarnej porzeczki.
Zupa paprykowa z pieczarkami i serem Camembert
Przekonałam się do kupna dzbanka z filtrem oczyszczającym wodę. ;) Powodem był lepszy subiektywnie smak kawy zaparzonej z udziałem "miękkiej" wody.
W pudełku z dzbankiem znalazłam "papierki" pozwalające określić "twardość" wody. Oczywiście ;) okazało się, że w kranie mam super "twardą" wodę. Po jej przefiltrowaniu badanie zrobiłam jeszcze raz z wynikiem: "miękka". Nowy gadżet działa zgodnie z zapewnieniami producenta.;)
I zaczęło się... teraz nawet do zupy stosuję przefiltrowaną wodę.
W poszukiwaniu koloru w czas szarości zimowej, wybrałam dziś na obiad super czerwono-pomarańczową zupę z papryki, pachnącą pomarańczami. Z dodatkiem pieczarek i rozpływającego się mięciutkiego sera Camembert.
Składniki:
- 1 ogromna czerwona papryka ;)
- 5 dużych pieczarek
- 1/2 dużej pomarańczy
- 1/2 sera Camembert
- 1 duża łyżka posiekanej drobno pietruszki
- 2 szklanki wywaru warzywno-grzybowego (z grzybami leśnymi, zaopatrzyła mnie w niego moja kochana mama, dzięki :))
- 2 łyżki mąki kukurydzianej
Do smażenia:
- oliwa palmowa (użyłam ok. 1 łyżki)
- oliwa z pestek winogron (użyłam ok. 1 łyżki)
- 1/2 łyżeczki masła
(oczywiście różnorodne oleje można zastąpić jednym ulubionym ;), zawsze decyduje osoba gotująca :) )
Przyprawy:
- pieprz cayenne
- pieprz czarny
- ewentualnie sól
Przygotowanie:
1. Paprykę siekam bardzo drobno. Użyłam do tej czynności robota kuchennego.
2. W garnku rozgrzewam odrobinę oleju palmowego. Wrzucam paprykę. Przykrywam pokrywką i duszę.
3. Pomarańczę dokładnie myję. Ścieram na drobnej tarce ok. 1 łyżki pomarańczowej skórki. Z 1/2 obranej pomarańczy wyciskam sok. Sok i skórkę dodaję do papryki.
4. Do gotującej się papryki wlewam 1 szklankę wywaru warzywno-grzybowego. Całość chwilę gotuję. Miksuję, nie na pianę, ale do uzyskania dość gładkiej konsystencji.
5. Pieczarki obieram, kroję na plasterki i podsmażam na oleju z pestek winogron z dodatkiem masła.
6. Do gotującej się na małym ogniu papryki dodaję drugą szklankę wywaru z rozprowadzoną w niej mąką kukurydzianą.
7. Do zupy dodają podsmażone pieczarki i natkę pietruszki. Odrobinę przypraw: pieprzu czarnego, cayenne, soli. Kilka minut dogotowuje całość. Gotowe.
8. Zupę rozlewam do miseczek, dodając do każdej kilka plasterków sera Camembert.
Smacznego :)
W pudełku z dzbankiem znalazłam "papierki" pozwalające określić "twardość" wody. Oczywiście ;) okazało się, że w kranie mam super "twardą" wodę. Po jej przefiltrowaniu badanie zrobiłam jeszcze raz z wynikiem: "miękka". Nowy gadżet działa zgodnie z zapewnieniami producenta.;)
I zaczęło się... teraz nawet do zupy stosuję przefiltrowaną wodę.
W poszukiwaniu koloru w czas szarości zimowej, wybrałam dziś na obiad super czerwono-pomarańczową zupę z papryki, pachnącą pomarańczami. Z dodatkiem pieczarek i rozpływającego się mięciutkiego sera Camembert.
Składniki:
- 1 ogromna czerwona papryka ;)
- 5 dużych pieczarek
- 1/2 dużej pomarańczy
- 1/2 sera Camembert
- 1 duża łyżka posiekanej drobno pietruszki
- 2 szklanki wywaru warzywno-grzybowego (z grzybami leśnymi, zaopatrzyła mnie w niego moja kochana mama, dzięki :))
- 2 łyżki mąki kukurydzianej
Do smażenia:
- oliwa palmowa (użyłam ok. 1 łyżki)
- oliwa z pestek winogron (użyłam ok. 1 łyżki)
- 1/2 łyżeczki masła
(oczywiście różnorodne oleje można zastąpić jednym ulubionym ;), zawsze decyduje osoba gotująca :) )
Przyprawy:
- pieprz cayenne
- pieprz czarny
- ewentualnie sól
Przygotowanie:
1. Paprykę siekam bardzo drobno. Użyłam do tej czynności robota kuchennego.
2. W garnku rozgrzewam odrobinę oleju palmowego. Wrzucam paprykę. Przykrywam pokrywką i duszę.
3. Pomarańczę dokładnie myję. Ścieram na drobnej tarce ok. 1 łyżki pomarańczowej skórki. Z 1/2 obranej pomarańczy wyciskam sok. Sok i skórkę dodaję do papryki.
4. Do gotującej się papryki wlewam 1 szklankę wywaru warzywno-grzybowego. Całość chwilę gotuję. Miksuję, nie na pianę, ale do uzyskania dość gładkiej konsystencji.
5. Pieczarki obieram, kroję na plasterki i podsmażam na oleju z pestek winogron z dodatkiem masła.
6. Do gotującej się na małym ogniu papryki dodaję drugą szklankę wywaru z rozprowadzoną w niej mąką kukurydzianą.
7. Do zupy dodają podsmażone pieczarki i natkę pietruszki. Odrobinę przypraw: pieprzu czarnego, cayenne, soli. Kilka minut dogotowuje całość. Gotowe.
8. Zupę rozlewam do miseczek, dodając do każdej kilka plasterków sera Camembert.
Smacznego :)
Etykiety:
bez mięsa,
cayenne,
danie główne,
masło,
mąka kukurydziana,
olej palmowy,
olej winogronowy,
papryka czerwona,
pieprz,
pietruszka zielona,
pomarańcza,
ser Camembert,
sól,
zupa
sobota, 22 grudnia 2012
Świąteczne lody z choco coladą
Deser dozwolony od lat 18. ;)
Lubicie pina coladę? Ja uwielbiam. Pina colada to słodki karaibski koktajl z rumu, śmietanki kokosowej i soku ananasowego. Mniam :) Ostatnio wypatrzyłam na półce choco coladę ;)
Postanowiłam zrobić z jej udziałem deser lodowy.
Składniki:
- lody waniliowe (ok. 250 ml)
- choco colada (ok. 1 kieliszek... mały ;)
- wiórki kokosowe (1 łyżka)
Planowana konsystencja deseru: powinien mieć gęstość napoju mlecznego określanego jako"shake".
Oczywiście w zależności od upodobań smakowych ilości składników zwiększamy lub zmniejszamy.
Lubicie pina coladę? Ja uwielbiam. Pina colada to słodki karaibski koktajl z rumu, śmietanki kokosowej i soku ananasowego. Mniam :) Ostatnio wypatrzyłam na półce choco coladę ;)
Postanowiłam zrobić z jej udziałem deser lodowy.
- lody waniliowe (ok. 250 ml)
- choco colada (ok. 1 kieliszek... mały ;)
- wiórki kokosowe (1 łyżka)
Planowana konsystencja deseru: powinien mieć gęstość napoju mlecznego określanego jako"shake".
Oczywiście w zależności od upodobań smakowych ilości składników zwiększamy lub zmniejszamy.
Wykonanie:
1. Lody lekko rozmrażam, ale nie do końca. Konsystencja bardzo gęstego kremu będzie odpowiednia.
2. W głębokiej misce mieszam lody z choco coladą. Dokładnie ;)
3. Teraz wrzucam wiórki kokosowe. Mieszu, mieszu, przelewam do pucharków... gotowe.
4. Mniam :)
Smacznego :)
środa, 19 grudnia 2012
Łazanki z pieczarkami, serem Camembert i...
To połączenie pozostanie długo we wspomnieniach moich kubeczków smakowych. Pyszne...
Składniki:
- 1,5 szklanki makaronu "łazanki" (objętość makaronu przed gotowaniem)
- 10 pieczarek
- 7 oliwek zielonych
- 1 ser Camembert (naturalny)
- 4 suszone pomidory
Do smażenia duszenia:
- 1,5 łyżki masła
Przyprawy:
- sól
- tymianek
- pieprz
- kminek
- ostra papryka czerwona
- 5 zielonych listków bazylii
Przygotowanie:
1. Makaron ugotowałam w lekko osolonej wodzie. Al dente ;)
2. Pieczarki obrałam i pokroiłam w plasterki. Wrzuciłam je na patelnię na roztopione masło. Lekko posoliłam, tymiankiem doprawiłam. Dusiłam. Pieczarki były już lekko przesuszone, więc łyżkę wody dodałam.
3. Oliwki i ser pokroiłam w cienkie plasterki.
4. Na patelnie dodałam (odsączony w z wody) makaron. Przemieszałam, chwilę podsmażyłam.
5. Na patelnię wrzuciłam ser, oliwki. Kminkiem, bazylią i papryką, pokrojonymi w cienkie paseczki pomidorami doprawiłam danie. Całość dokładnie zmieszałam. Gdy ser zaczął się roztapiać na talerze danie nałożyłam.
Smacznego :)
Etykiety:
bazylia,
bez mięsa,
danie główne,
kminek,
makaron,
masło,
oliwka zielona,
ostra papryka mielona,
pieczarki,
pieprz,
pomidory suszone,
ser Camembert,
tymianek
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Szaleństwa łazankowe (z: kapustą, pieczarkami, cebulką, oliwkami...)
Szukam idealnego przepisu na łazanki ;)
Na polowaniu... z listą zakupów schodziłam cały sklep. Wszystko kupiłam oprócz makaronu "łazanki"... Jedna, jedyna paczuszka czekała na mnie przy kasie ;).
Pierwszy raz je przygotowuję:
Składniki:
- 1 szklanka makaronu na łazanki (objętość przed gotowaniem)
- niepełna szklanka kapusty kiszonej (poszatkowanej)
- 10 pieczarek (obranych)
- garść suszonych grzybów (borowików, połamanych na małe kawałki)
- 1/2 dużej cebuli (drobniutko poszatkowanej)
- 5 oliwek zielonych (cieniutko pokrojonych na plasterki)
- woda do gotowania kapusty
Do smażenia/duszenia:
- ok. 1,5 łyżki masła
Przyprawy:
- kminek
- majeranek
- tymianek
- oregano
- pieprz czarny
- pieprz ziołowy
- pieprz cayenne
- pasta paprykowa (ok. 1/2 małej łyżeczki)
- ziele angielskie
- sól
+ ewentualnie garnek do gotowania pod ciśnieniem, popularnie nazywany "szybkowarem".
Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie. Al dente.. ku przyjemności podniebienia ;). Na durszlaku odsączamy, zimna wodą hartujemy. Teraz niech czekają na swoją kolej...
Do dzieła:
1. Do garnka (użyłam "szybkowaru") chlust wody: ok 1,5 szklanki (tyle, aby przykryła kapustę). Gaz podkręcam. Do naszego kociołka pokruszone suszone grzyby dodałam. Oczywiście, borowików... Niech chwilę się pogotują, aromat swój wodzie użyczając. Teraz czas na kapustę, do kociołka z nią. Odrobina przypraw dla dobra naszych brzuszków, wyliczając: kminek, majeranek, oregano, ziele angielskie użyłam. Czas zamknąć szybkowar. Zagotować, ogień przyciszyć i na ok. 12 minut garnek w ciszy pozostawić. (Jak zacznie zaworek melodyjkę swoja wygwizdywać, oczywiście odrobinę pary spuszczamy i ewentualnie płomień przyciszamy.)
2. Pieczarki obieram i kroje w plasterki. Nie za cienko. Na patelni topie masło. Grzybki dodaję. Posypuję aromatem lasu: tymiankiem... Pod osłoną nakryweczki duszę. Zapach piękny, smakowity, będzie piękniejszy...
4. Cebulkę drobno posiekaną do grzybków dodaje. Odrobiną soli posypuje. Niech mięknie z grzybkami duszona.
5. 12 minut minęło. Gaz wyłączamy. Dla bezpieczeństwa swojego parę spuszczam z szybkowaru z pomocą zaworu. Ręce chronię kuchennymi rękawicami. Garnek otwieram. Kapustę na patelnię dodaje. Mocno ogień zwiększam i wodę szybko redukuję.
6. Mieszam. Pieprz czarny, ziołowy, cayenne dodaję, paprykę ostrą... nie za dużo. Oliwki wrzucam. jeszcze chwilę mieszam i... gotowe :)
Przygoda z łazankami na dziś kończona.
P.S.
Następnym razem makaron po ugotowaniu lekko obsmażę na masełku...
P.S. 2 Po całym obżarstwie jadalnię i kuchnię poleca się dokładnie wywietrzyć ;)
P.S. 3 Przy stole ustaliliśmy... oliwki tej potrawie dodają "postnego" smaku ;)
Na polowaniu... z listą zakupów schodziłam cały sklep. Wszystko kupiłam oprócz makaronu "łazanki"... Jedna, jedyna paczuszka czekała na mnie przy kasie ;).
Pierwszy raz je przygotowuję:
Składniki:
- 1 szklanka makaronu na łazanki (objętość przed gotowaniem)
- niepełna szklanka kapusty kiszonej (poszatkowanej)
- 10 pieczarek (obranych)
- garść suszonych grzybów (borowików, połamanych na małe kawałki)
- 1/2 dużej cebuli (drobniutko poszatkowanej)
- 5 oliwek zielonych (cieniutko pokrojonych na plasterki)
- woda do gotowania kapusty
Do smażenia/duszenia:
- ok. 1,5 łyżki masła
Przyprawy:
- kminek
- majeranek
- tymianek
- oregano
- pieprz czarny
- pieprz ziołowy
- pieprz cayenne
- pasta paprykowa (ok. 1/2 małej łyżeczki)
- ziele angielskie
- sól
+ ewentualnie garnek do gotowania pod ciśnieniem, popularnie nazywany "szybkowarem".
Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie. Al dente.. ku przyjemności podniebienia ;). Na durszlaku odsączamy, zimna wodą hartujemy. Teraz niech czekają na swoją kolej...
Do dzieła:
1. Do garnka (użyłam "szybkowaru") chlust wody: ok 1,5 szklanki (tyle, aby przykryła kapustę). Gaz podkręcam. Do naszego kociołka pokruszone suszone grzyby dodałam. Oczywiście, borowików... Niech chwilę się pogotują, aromat swój wodzie użyczając. Teraz czas na kapustę, do kociołka z nią. Odrobina przypraw dla dobra naszych brzuszków, wyliczając: kminek, majeranek, oregano, ziele angielskie użyłam. Czas zamknąć szybkowar. Zagotować, ogień przyciszyć i na ok. 12 minut garnek w ciszy pozostawić. (Jak zacznie zaworek melodyjkę swoja wygwizdywać, oczywiście odrobinę pary spuszczamy i ewentualnie płomień przyciszamy.)
2. Pieczarki obieram i kroje w plasterki. Nie za cienko. Na patelni topie masło. Grzybki dodaję. Posypuję aromatem lasu: tymiankiem... Pod osłoną nakryweczki duszę. Zapach piękny, smakowity, będzie piękniejszy...
4. Cebulkę drobno posiekaną do grzybków dodaje. Odrobiną soli posypuje. Niech mięknie z grzybkami duszona.
5. 12 minut minęło. Gaz wyłączamy. Dla bezpieczeństwa swojego parę spuszczam z szybkowaru z pomocą zaworu. Ręce chronię kuchennymi rękawicami. Garnek otwieram. Kapustę na patelnię dodaje. Mocno ogień zwiększam i wodę szybko redukuję.
6. Mieszam. Pieprz czarny, ziołowy, cayenne dodaję, paprykę ostrą... nie za dużo. Oliwki wrzucam. jeszcze chwilę mieszam i... gotowe :)
Przygoda z łazankami na dziś kończona.
P.S.
Następnym razem makaron po ugotowaniu lekko obsmażę na masełku...
P.S. 2 Po całym obżarstwie jadalnię i kuchnię poleca się dokładnie wywietrzyć ;)
P.S. 3 Przy stole ustaliliśmy... oliwki tej potrawie dodają "postnego" smaku ;)
Etykiety:
bez mięsa,
cayenne,
cebula,
danie główne,
grzyby suszone,
kapusta kiszona,
kminek,
majeranek,
makaron,
masło,
oliwka zielona,
oregano,
ostra papryka mielona,
pieczarki,
pieprz ziołowy,
tymianek,
ziele angielskie
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Placki ziemniaczane z hermelinami
... prosto z mostu: to nie jest danie dla osób na diecie ;)
Wykonanie:
1. Ziemniaki i cebulę ucieram na papkę na tarce (użyłam robota kuchennego)
2. Jeśli trafiliśmy na soczyste ziemniaki... odlewamy nadmiar soku.
3. Dodaje jajko, śmietanę, proszek do pieczenia, mąkę, pieprz czarny, sól, pieprz ziołowy. Dokładnie mieszam.
4. Na patelni rozgrzewam olej i smażę małe placuszki ziemniaczane. (Jedna łyżka masy = jeden placuszek)
Najlepiej smaży mi się je na dość dużym ogniu ;)
Na część usmażonych placuszków nałożyłam paseczki hermelina, inne oprószyłam startym serem żółtym, a pozostałe zaznajomiłam na widelcu z pikantnym keczupem... mniam :)
Smacznego :)
P.S. Usmażone placuszki warto odsączyć z nadmiaru oleju na papierowej serwetce.
Hermeliny pławione w oliwie po kilku dniach stają się delikatne, esencjonalne i rozpływające się...
Placki ziemniaczane wykonujemy jak zwykle najlepiej według ulubionego przepisu.
Składniki:
- ziemniaki (6, obrane, surowe)
- 1/2 czerwonej cebuli
- 1 jajko
- kilka łyżek pszennej mąki (typ 550)
- 1 łyżka śmietany (dzięki niej placki nie będą ciemne ;))
- odrobina proszku do pieczenia
Przyprawy:
- sól
- pieprz czarny
- pieprz ziołowy
Do smażenia
- olej (użyłam rzepakowego)
Do podania:
- hermelin pokrojony w paseczki (jedna połówka)
- kilka łyżek startego sera żółtego (użyłam cheddar)
- keczup (rewelacyjny pomysł mojego ukochanego)
Wykonanie:
1. Ziemniaki i cebulę ucieram na papkę na tarce (użyłam robota kuchennego)
2. Jeśli trafiliśmy na soczyste ziemniaki... odlewamy nadmiar soku.
3. Dodaje jajko, śmietanę, proszek do pieczenia, mąkę, pieprz czarny, sól, pieprz ziołowy. Dokładnie mieszam.
4. Na patelni rozgrzewam olej i smażę małe placuszki ziemniaczane. (Jedna łyżka masy = jeden placuszek)
Najlepiej smaży mi się je na dość dużym ogniu ;)
Na część usmażonych placuszków nałożyłam paseczki hermelina, inne oprószyłam startym serem żółtym, a pozostałe zaznajomiłam na widelcu z pikantnym keczupem... mniam :)
Smacznego :)
P.S. Usmażone placuszki warto odsączyć z nadmiaru oleju na papierowej serwetce.
Etykiety:
bez mięsa,
cebula czerwona,
danie główne,
hermelin,
jajko,
keczup,
mąka pszenna,
pieprz,
pieprz ziołowy,
proszek do pieczenia,
ser żółty,
sól,
śmietana,
ziemniaki
sobota, 1 grudnia 2012
Kotlety sojowe w jajku z warzywami z patelni
Składniki:
- 6 kotletów sojowych
- wywar warzywny do gotowania kotletów + pokruszone dwa grzybki suszone (użyłam podgrzybków) lub kostka bulionowa warzywno-grzybowa
- 1 jajko
- papryka czerwona
- cebula czerwona
- 10 oliwek zielonych
- 2 marchewki
Będzie kolorowo na talerzu... :) :)
Przyprawy:
- curry
- kolendra mielona
- pieprz cayenne (ogniście ;))
Do smażenia:
- olej rzepakowy :)
Miałam jeszcze dodać zielone zioła, ale zapomniałam ;)
Wykonanie:
1. Kotlety gotuję w wywarze z warzyw i suszonych grzybów.
Zgodnie z instrukcja na opakowaniu ok 8-10 minut.
Gotowałam pod przykryciem, od czasu do czasu obracając kotlety, aby obgotowały się równo z obu stron.
2. Cebule i marchewkę obieram i kroję wraz z papryką i oliwkami w plasterki.
3. Warzywa wrzucam na rozgrzany olej i duszę na patelni.
4. Jajko mieszam z przyprawami.
5. Odsączone z wody i wystudzone kotlety kroję na cienkie paseczki. Wrzucam je do jajka i dokładnie mieszam obtaczając ze wszystkich stron. Pozostawiam je w jajku na kilka minut. Dodaję na patelnię i lekko podsmażam. (Najwygodniejszy dla mnie jest do przyrządzania tego typu dań wok)
Miłych wrażeń smakowych!
Smacznego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)